Jak zostałam dłużniczką?

By 23 października 2017Zadłużenie
Dowiedz się jak wpadłam w pętlę zadłużenia.

Ja – dłużnik

Mija rok odkąd wzięłam swoją pierwszą pożyczkę chwilówkę i stałam się dłużnikiem.
Jesień zeszłego roku była słoneczna i bardziej pasowałoby do niej określenie – późne lato. W niczym nie przypominała deszczowej i kapryśnej pogody, którą mamy za oknem. Nie piszę tego by pokazać analogię przemiany, jaka zaszła w moim życiu – z pogodnego w szare i zimne.
Piszę to, bo każda matka wie jak zwodnicza bywa pogoda na przełomie pór roku. Dla mnie ten okres zawsze definiują matczyne dylematy – czy się nie zgrzeje? Czy nie przewieje? Gdzie ten złoty środek między hartowaniem a nadopiekuńczością? Nie przedłużając – nasza wówczas 4letnia córka złapała przeziębienie, które bardzo szybko przerodziło się w zapalenie oskrzeli.

Dłużnicy – ofiary systemu.

Jeśli chodzi o karierę zawodową nie ma, czym się chwalić, duże miasto, lekko ponad trzydzieści lat i umowa-śmieciówka. Pensja męża wystarczała na rachunki i mieszkanie a moja na życie bez szaleństw. Wydawało mi się, że wiele osób tak żyje, być może byłam za mało ambitna i skuszona wysoką stawką godzinową nie szukałam już lepszej umowy?  Praca w sklepie może nie jest szczytem marzeń osób w moim wieku, ale miałam blisko do domu i mogłam spędzać więcej czasu z córką a nie w korkach na dojazdach do pracy. Problem zaczął się, gdy mała złapała w przedszkolu przeziębienie. W duchu wyklinałam wszystkie matki wysyłające swoje chore dzieci do przedszkola – choć teraz nawet to rozumiem, niektórzy nie mogą sobie pozwolić na absencję w pracy. Nie przysługiwało mi zwolnienie lekarskie na chorą córkę a moja pensja zależała od przepracowanych godzin. O tym, że tych godzin było niewiele a koszty leków były wprost proporcjonalne nie muszę wspominać, prawda? Koleżanka doradzała mi zgłoszenie do PIPu prośby o ustalenie stosunku pracy, ale wszyscy wiemy, że to skończyłoby się rychłym wypowiedzeniem. Czasami mam wrażenie, że system krzywdzi nie tylko pracowników na śmieciówkach, którzy mimo regulacji prawnych mają praktycznie związane ręce, ale także drobnych przedsiębiorców, którzy pewnie chcieliby móc zaoferować umowę o pracę, ale zwyczajnie ich na to nie stać.

Brak ciągłości finansowej

Myślałam, że wezmę szybką pożyczkę i spłacę ją przed czasem, gdy tylko mała przestanie chorować a ja wrócę do pracy. Niestety przeziębienie złapane w przedszkolu zaogniło się do zapalenia płuc i na pół miesiąca uziemiło mnie w domu. Przy pewnym poziomie zarobków nawet takie losowe zdarzenie potrafi przerwać ciągłość finansową i nakręcić spiralę zadłużenia. Kilka dni po dacie spłaty zaczęły się ponaglające telefony i SMSy a związany z tym stres do reszty wyłączył mi możliwość analitycznego i krytycznego osądu sytuacji. Zdecydowałam, że najlepszą decyzją będzie wzięcie kolejnej pożyczki na spłatę pierwszej… ale za miesiąc przecież już na pewno będę miała środki na spłatę wszystkich zobowiązań. Oczywiście spirala zaczynała kręcić się coraz szybciej a ja powoli wykorzystałam już wszystkie „pierwsze darmowe chwilówki” – koszty zaczęły rosnąć razem z zadłużeniem. Rozpędzoną maszynę ciężko zatrzymać na czas i uniknąć tragedii.  Ja zderzyłam się z z pokaźnymi problemami finansowymi, które zaczęły się zupełnie niewinnie.

Dłużnik – nie zawsze patologia, nierób i alkoholik

Moja historia pokazuje, że zadłużenie nie dotyka tylko ludzi z marginesu, którzy wszystkie wolne środki finansowe przepijają pod sklepem. Przeciwnie, mojej rodzinie daleko było do patologii, byliśmy zgodnym, młodym małżeństwem. W naszym życiu nie było nigdy problemu alkoholowego, hazardu, używek i tego typu problemów, nie żyliśmy ponad stan ani rozrzutnie. Los zakpił sobie z nas okrutnie pokazując, że nasza „stabilność finansowa” to zamek na piasku.  Stereotypy nie ułatwiają mówienia o swoich długach i szukania pomocy czy choćby dobrej rady jak przerwać błędne koło zadłużenia. To problem, z którym codziennie mierzy się wielu młodych rodziców. Być może Ty, jeśli mnie czytasz.

Leave a Reply