Nowelizacja ustawy o kredycie konsumenckim – moja opinia

By 18 października 2017Prawo
Znowelizowana ustawa o kredycie konsumenckim oczami konsumenta

Nowelizacja ustawy o kredycie konsumenckim

22 października wejdą w życie znowelizowane przepisy ustawy o kredycie konsumenckim która jest konsekwencją zmian w ustawie o kredycie hipotecznym.
Przyznam, że kiedy dowiedziałam się, że banki będą musiały szczegółowo informować potencjalnych klientów o parametrach kredytów już na etapie reklamy, podskoczyłam z zachwytu. Oto nadchodzi niechybny koniec małych druczków, ukrytych kruczków, niejasnych umów i dodatkowych kosztów – tak sobie myślałam zadowolona. Ale Czy na pewno?

Stopa zmienna, stopa stała, RRSO, reprezentatywny przykład w materiałach reklamowych

zdjęcie zawiera reprezentatywny przykład dla pożyczki ratalnej dostosowane do wymogów znowelizowanej ustawy o kredycie konsumenckim

Reprezentatywny przykład? Czy na pewno czytelny?

 

Zgodnie ze znowelizowaną ustawą o kredycie konsumenckim w materiałach reklamowych obok chwytliwych haseł i pięknych zadowolonych z życia ludzi będą musiały znaleźć się także informacje dotyczące kosztów kredytu, stopy kredytowej, RRSO oraz reprezentatywny przykład. Jak to wygląda w praktyce? Może to wyglądać jak na załączonym obrazku. Zwróćmy uwagę na kwotę reprezentatywnego przykładu – dobraną w taki sposób, że „na oko” podane liczby niewiele nam mówią, kwota nie jest okrągła i łatwa do policzenia w pamięci, koszty są rozbite na kilka składowych, co w przypadku np. reklamy radiowej czy telewizyjnej może nam zaburzyć rzeczywisty obraz kosztów. (Pewnie znacie prawidłowość, że łatwiej nam zapamiętać liczby na początku i na końcu ciągu zaś te w środku często są pomijane przez naszą świadomość)
Widzimy też, że kwota została wybrana tak abyśmy nie mogli jej intuicyjnie porównać z innymi ofertami.

Niepokojący stosunek Polaków do czytania umów

Polacy nie czytają umów, aż 41% Polaków nie czyta ich dokładnie. Czy nowelizacja ustawy o kredycie konsumenckim pogorszy te statystyki?

Stosunek Polaków do czytania umów, źródło: Bankier.pl

 

Powiedzmy to sobie jasno – my, Polacy nie czytamy umów. Stresujemy się, kiedy mamy podpisać wiążącą umowę, wiele sformułowań nie jest dla nas zrozumiałych, lecz mimo to, rzadko decydujemy się na dopytanie i doprecyzowanie niejasnych kwestii. Z badania PBS na zlecenie Press Club Polska, Axa i Provident Polska – „Jak Polacy zawierają umowy i rola dziennikarstwa ekonomicznego” wyłania się przerażający obraz. 41% czyta umowy pobieżnie a aż 16% nigdy nie czyta umów! Czy umieszczanie najważniejszych informacji już w reklamach nie rozleniwi nas jeszcze bardziej? Zostawię to pytanie otwarte.

Uśpiona czujność – większe ryzyko

W zamyśle nowelizacja ustawy o kredycie konsumenckim miała chronić klientów poprzez budowanie świadomości kredytowej oraz transparentne zasady. Jest to duży krok w dobrą stronę o ile nie uśpi on czujności konsumentów, którzy jeszcze bardziej zaufają informacjom z reklam. Kiedy kilka lat temu brałam swój pierwszy i jedyny kredyt bankowy, umowa, nie licząc terminarza spłat z uwzględnieniem odsetek itp. zawierała 12 stron! Nie miejmy złudzeń, że jakakolwiek ulotka reklamowa wystarczy nam by podjąć świadomą decyzję kredytową. Czytajmy umowy, nawet jeśli znowelizowana ustawa mydli nam trochę oczy tym, że teraz wszystkie informacje będą podawane na tacy. Nikt, a już zwłaszcza ustawodawca nie zadba za nas o to, by podpisywane przez nas umowy były uczciwe i korzystne. Zmiany legislacyjne powinny iść w parze ze zmianami w systemie szkolnictwa i większą edukacją finansową. Tu niestety wciąż brakuje ważnych zmian. Drodzy urzędnicy, nauczyciele – Michał Szafrański nie zrobi tego za Was 😉

Join the discussion 4 komentarze

  • Dziki napisał(a):

    Jak wielkie jest nasze lenistwo Narodzie! Cały czas widzę i słyszę pretensje pokrzywdzonych obywatali, którzy nie czytają umów, bo przecież Państwo zadba o to że nikt nas nie oszuka. Niestety jeśli poddajemy się takiemu osądowi (16% nie czytających umów!), to oszuści tylko czekają aby to wykorzystać.
    Oczywiście idealnie byłoby gdyby przepisy prawa były tak dobre, że żaden oszust by się nie prześlizgnął, ale już dwano rzeczywistość wyleczyła mnie z idealizmu. Każdy jest odpowiedzialny za siebie i swoje czyny! Zatem czytajcie uważnie co podpisujecie, bo licho nie śpi!

    • zadluzona napisał(a):

      Dziki, dokładnie. Poza tym wciąż wydaje nam się, że banki to godne zaufania instytucje finansowe i czytanie umów nie jest nam potrzebne. Jeśli chodzi o finanse zalecałabym jednak sporą dozę ostrożności i niski limit bezkrytycznego zaufania. Kredyty frankowe doskonale to pokazały ale nie tylko. Z konsekwencjami naszych decyzji będziemy musieli się zmierzyć sami, trzeba mieć tego świadomość oglądając piękne obietnice reklamowe i mimo zmian w ustawie – jednak zajrzeć do umowy.

  • Ula z prostoofinansach napisał(a):

    Niestety do każdego przepisu prawnicy i marketingowcy bankowi w końcu się przyzwyczają. A my, klienci nadal nie koniecznie będziemy czytać umowy… Ja mam w zwyczaju, przy ważnych (dużych) umowach prosić o wzór na maila przed podpisaniem. Mam wtedy więcej czasu na przeczytanie ze zrozumieniem…. Reklamy, ze kredyt można mieć w 15 minut są przeciwko nam…. Znaczą wprost: podpisuj nie czytaj…

Leave a Reply